Kobieta przejmuje stery

Kobieta przejmuje stery

O trudnych początkach w branży motoryzacyjnej, drodze do awansu i pasji do pracy na produkcji opowiada Sylwia Kolinka z Faurecii.

Dlaczego wybrała Pani branżę motoryzacyjną?

Na studiach zainteresowałam się Lean Manufacturing, a w motoryzacji standardy Lean Manufacturing są najwyższe, dlatego szukałam firmy z tej branży. Mój wybór nie wynikał z pasji do samochodów, ale z zainteresowania organizacją systemów produkcyjnych i systemów zarządzania jakością.

Jak zdobywała Pani pierwsze doświadczenia zawodowe?

Wzięłam udział w rekrutacji do firmy motoryzacyjnej na stanowisko Continous Improvement  Process (CIP) Coordinator i tam pracowałam przez 3,5 roku. Było to ściśle związane z moim kierunkiem studiów, więc bardzo mi to odpowiadało. Po 2 latach zostałam szefem działu CIP.

Czy młoda kobieta ma łatwy start w branży motoryzacyjnej?

Kiedy zaczynałam pracę w przemyśle motoryzacyjnym, byłam jedną z niewielu kobiet (powoli te proporcje się zmieniają), w dodatku najmłodszą. Niektórzy ze współpracowników patrzyli z góry, nie dowierzali, że mogę wnieść do organizacji pozytywne zmiany. Uważam, że w takiej sytuacji trzeba po prostu być pewną siebie, choć wiem, że nie jest to łatwe, i wykorzystać swoje atuty. Młode osoby często lepiej znają języki, programy komputerowe czy nowe systemy organizacji produkcji i mogą pomóc innym pracownikom. Wtedy zaczyna się nić porozumienia. Podchodziłam do bardziej doświadczonego kolegi i mówiłam np. „powiedz mi, jak najlepiej zorganizować sprzątanie stanowiska pracy, a ja szybko zrobię ci w Excelu to, czego potrzebujesz, bo to potrafię”. I w ten sposób się uczyłam.

Czy pamięta Pani konkretne sytuacje, które mogły Panią zniechęcić?

Na początku moje obowiązki polegały na organizowaniu spotkań z osobami z różnych działów i wprowadzaniu zmian w firmie. Niestety, z racji płci i wieku, często mnie ignorowano. O każde spotkanie długo zabiegałam i każdemu z osobna tłumaczyłam, dlaczego mi na tym zależy i jakie z tego tytułu mogę mieć korzyści. Moje koleżanki powtarzały, że kobieta w męskim środowisku musi ciągle udowadniać, że „nie ma garbu”. Z czasem wyrobiłam sobie markę – pokazałam, że spotkania są ciekawe, a zmiany idą w dobrym kierunku.

Czy próbowała Pani śledzić nowinki z branży motoryzacyjnej, żeby zaimponować mężczyznom i znaleźć z nimi wspólny język?

Pracując w branży automotive, muszę być na bieżąco, jeżeli chodzi o nowinki techniczne czy nowe modele samochodów. Natomiast nigdy nie udawałam, że piłka nożna czy wielogodzinne dyskusje, np. na temat nowego audi, są moją pasją. Nie wstydziłam się tego, że wolę pójść do kina na komedię romantyczną. A z kolegami z pracy rozmawiałam np. o dzieciach. Choć faktycznie niektóre kobiety stają się męskie w męskim środowisku.

Co ma Pani na myśli?

Wiele kobiet wraz z latami pracy nabywa męskich cech. Ja uważam, że nie powinno się zmieniać swojego stylu. Kobiety z natury nie są tak agresywne jak mężczyźni, zarządzają w łagodniejszy sposób i są bardziej nastawione na współpracę niż na rywalizację, rozwiązują problemy w sposób konstruktywny.

Wspominała Pani, że w pierwszej firmie musiała sobie Pani wypracować pozycję. Czy w kolejnym miejscu zatrudnienia zaczynała Pani od nowa?

Prawdę mówiąc, tak. Rozmowa kwalifikacyjna i moje CV liczyło się tak naprawdę tylko dla mojego szefa, który mnie rekrutował do Faurecii, natomiast w firmie nikt mnie wtedy nie znał, więc zaczynałam od początku. Nie byłam już jednak „świeżynką” po studiach, miałam prawie 4 lata doświadczenia w branży motoryzacyjnej, więc było mi lżej.

Czy łatwiej było też awansować?

Nie było łatwo. Pracowałam prawie 7 lat na stanowisku specjalisty Faurecia Excellence System (FES) i zajmowałam się wdrażaniem usprawnień systemu produkcyjnego w przedsiębiorstwie. Pracę w Faurecii rozpoczynałam w zakładzie Struktur Metalowych w Wałbrzychu, później działałam w zakładzie produkującym siedzenia 2. i 3. rzędu do Forda, a następnie wraz z transferem produkcji przeniosłam się do Jelcza. Nowe środowisko pracy, nowi ludzie. Znów trzeba było się wdrożyć. W  2011 r. dano mi szansę na awans na kierownika produkcji obszaru montażu siedzeń samochodowych 2. i 3. rzędu, a od lutego 2013 r. zarządzam produkcją pianek poliuretanowych. Wywołało to w firmie wiele dyskusji, nie dowierzano, że sobie poradzę.

Czy chodziło o to, czy mężczyźni będą w stanie się podporządkować kobiecie?

W obszarze produkcji pracuje obecnie ok. 50% mężczyzn i 50% kobiet. Bardziej chodziło o stereotyp, że kierownikiem produkcji jest mężczyzna, a nie kobieta. Ale niektórzy byli nawet ciekawi, jak to będzie, kiedy kobieta przejmie stery.

Jakie ma Pani relacje z podwładnymi?

Moi bezpośredni podwładni to kierownicy zmian – jedna kobieta i dwóch mężczyzn. Ilość osób w zespole UAPu1 to 72 osoby. Słyszę raczej pozytywne opinie, np. że kierownik ma teraz bardziej ludzką twarz – wsłuchuje się w głosy pracowników i reaguje na ich sygnały.

A dalsze plany zawodowe? Czy chce się Pani wyżej wspiąć po firmowej drabinie?

Myślę, że tak, ale na razie jeszcze za krótko pracuję na stanowisku kierownika produkcji. Myślałabym raczej o awansie poziomym – interesuje mnie np. logistyka i dział jakości. Chciałabym też rozpocząć studia MBA, żeby lepiej poznać proces zarządzania całą fabryką.

Pracowała już Pani w Twardogórze, Wałbrzychu i Jelczu. Czy przeprowadzała się Pani z całą rodziną z miasta do miasta?

Początkowo mieszkałam we Wrocławiu, teraz – w podwrocławskich Radwanicach. Chciałam uniknąć przeprowadzek, ponieważ mąż ma tutaj pracę, a dzieci – przedszkole i szkołę. Najpierw dojeżdżałam do Twardogóry około godziny, później do Wałbrzycha blisko półtorej godziny. W tej branży trzeba być mobilnym. Nie można zakładać, że znajdzie się pracę marzeń pół godziny od domu.

Jak udaje się Pani godzić życie zawodowe i rodzinne?

Ważna jest dobra organizacja – tak samo na produkcji, jak i w domu. Staram się pilnować stałej godziny wyjścia z pracy, żeby spędzić wieczór z moimi dziećmi. Natomiast czasami muszę to nadrabiać i późną nocą lub wcześnie rano siadam do komputera.

Popiera Pani parytety?

Nie. Rozmawiałam kiedyś ze znajomą z firmy, gdzie wprowadzono taki system, i uważam, że to bardziej przeszkadza kobietom niż pomaga. Natychmiast pojawiają się głosy, że jakaś kobieta została zatrudniona na dane stanowisko tylko ze względu na płeć.

Czy na swojej drodze zawodowej otrzymała Pani wsparcie od innych kobiet?

Tak, bardzo wspierały mnie panie z działu kadr Faurecii. Próbowały rozwiać wszelkie wątpliwości przełożonych związane z tym, że kobieta ma zostać kierownikiem produkcji.

A czy Pani jakoś szczególnie wspiera kobiety?

Płeć w pracy nie ma dla mnie znaczenia. Zawsze staram się być sprawiedliwa i osądzam ludzi po wynikach.

Rozmawiała Anna Tomczyk

Sylwia Kolinka jest absolwentką zarządzania systemami produkcji ze specjalnością zarządzanie jakością na Politechnice Wrocławskiej. Wybrała branżę motoryzacyjną, ponieważ uznała, że są tu najwyższe standardy Lean Manufacturing. Jest kierownikiem produkcji w fabryce Faurecii w Jelczu-Laskowicach. Ma dwóch synów. Niedawno odkryła relaksujący wpływ jogi. Nie wyobraża sobie zimy bez wypraw na narty.

Wróć do listy artykułów
ABB_logo ATOS budimex_rgb logo Corning_301Blue_BoxLockup_WhiteLogo_Solid_6in logo-fp GFT_Gobo_slide_Logo_rz_RGB grasz-logo-cmyk Mondelez International Logo GM Lonely logo skanska_logo logo stock logo Tesco11 UBS_semibold_RGB_obszar Unilever.svg ABB_logo ATOS budimex_rgb logo Corning_301Blue_BoxLockup_WhiteLogo_Solid_6in logo-fp GFT_Gobo_slide_Logo_rz_RGB grasz-logo-cmyk Mondelez International Logo GM Lonely logo skanska_logo logo stock logo Tesco11 UBS_semibold_RGB_obszar Unilever.svg
KarieraPlus © 2016 Wdrożenie